Przegląd RITUALS | Ritual of Yalda, Happy Buddha i Dao

Dawno nie było żadnego wpisu kosmetycznego, ale to nie dlatego, że czuję się zmęczona lub znudzona kosmetykami. Nic z tych rzeczy. Ostatnio cierpię na brak czasu, który w dużej mierze poświęcam na poprawianie wpisów po przejściu na WP. Przyznaję, że to trochę syzyfowa praca (mam 600 wpisów :D), ale jestem z tych, którzy jak się uprą, to nie ma że boli. Dam radę i koniec! 😀 Chcę też trochę korzystać z pogody, bo moja ulubiona pora roku powoli dobiega końca…. We wrześniu wrócę jednak do stałej częstotliwości wpisów i mam nadzieję, że uda mi się zrealizować mnóstwo pomysłów, które mam w głowie. Niedługo również będę mogła zaprezentować Wam świetną nowość, która trafiła do mnie przedpremierowo i którą bardzo się jaram ♥ Stay tuned! 🙂 Teraz czas na produkty, które są ze mną od długiego czasu i zachwycają mnie swoimi cudownymi zapachami. Mowa o kosmetykach Rituals, które znalazłam w zeszłorocznym kalendarzu adewentowym Rituals. Tym razem przedstawię Wam 3 kosmetyki z serii Ritual of Yalda, Ritual of Happy Budda i Ritual of Dao. Zapraszam 🙂

Przegląd kosmetyków RITUALS | Ritual of Yalda, Ritual of Happy Buddha i Ritual of Dao

RITUALS pianka pod prysznic Ritual of Yalda

Zacznę od mojego ulubieńca, którym jest pianka pod prysznic Ritual of Yalda. Seria Ritual of Yalda inspirowana jest starożytną, perską mądrością, która pomaga znaleźć ciepło, światło i dobre samopoczucie w najchłodniejszych porach roku. W piance odnajdziemy ekstrakt z granatu i arbuza, jednak zapach nie ma z nimi wiele wspólnego. Jest słodki, ciepły, intensywny i kojarzy mi się z pięknymi perfumami. Na pewno nie jest to zapach dla każdego, ale ja go uwielbiam ♥ I to na tyle, że czasami otwieram puste opakowanie, tylko po to, żeby przypomnieć sobie jak pięknie pachnie!

Pianki pod prysznic Rituals pod pewnym względem są bardzo specyficznymi produktami. Z opakowania nie wydobywa się pianka tylko żel, który pod wpływam powietrza zamienia się niezwykle miękką, puszystą i bardzo przyjemną pianę. Niewielka ilość spokojnie wystarcza na jedno użycie. Zapach podczas mycia jest bardzo intensywny i czuć go również w łazience chwilę po kąpieli. Dla mnie to jeden z jej głównych atutów, bo mało produktów pachnie tak profesjonalnie i intensywnie. Sama pianka dobrze myła i nie wysuszyła ani nie podrażniła skóry.

Używanie pianki Ritual of Yalda Rituals było czystą przyjemnością i z chęcią sięgnęłabym po duże opakowanie. Szczególnie zimą, bo myślę, że wtedy zapach będzie wręcz idealny ♥ Podoba mi się w niej wszystko – zapach, działanie, design i opakowanie. 4x tak! 🙂

 

RITUALS balsam Ritual of Happy Buddha

Przechodzimy teraz do zupełnie innych klimatów zapachowych. Seria Ritual of Happy Buddha to bowiem połączenie słodkiej pomarańczy i cedru. To energetyzująca kompozycja, która ma poprawić nastrój i wnieść do życia dawkę szczęścia. Trzeba przyznać, że rzeczywiście zapach jest bardzo energetyczny i pobudzający. Czuć tu wyraźnie pomarańczę i delikatną nutę cedru, a cała kompozycja jest naprawdę ładna i przyjemna.

Balsam Ritual of Happy Buddha nie zapewnia jakiejś wyszukanej i intensywnej pielęgnacji. To raczej produkt dla osób, które potrzebują delikatnego nawilżenia i oczekują ładnego, intensywnego zapachu. Przyznaję, że sama używam go właśnie dla zapachu, choć na właściwości pielęgnacyjne też nie narzekam. Używam łagodnych, nawilżających żeli pod prysznic, więc pod tym względem niewiele mi potrzeba. Pamiętajcie jednak, żeby nie spodziewać się po nim cudów 😉

 

RITUALS krem do rąk Ritual od Dao

Na koniec zostawiłam krem do rąk na noc Ritual of Dao. Krem zawiera ekstrakt z lotosu i łzawicy ogrodowej. Jeżeli chodzi o zapach, to zapewne nikogo nie zaskoczę mówiąc, że pięknie pachnie. Tak, dokładnie tak jest. Rituals nie zawodzi i po raz kolejny serwuję piękną i oryginalną kompozycję.

Krem do rąk Ritual od Dao ma gęstą i bogatą konsystencję, która trochę przypomina maść. Bogatą formulę czuć podczas wmasowywania w skórę i czuć ją również na dłoniach po aplikacji. Krem zostawia na nich wyczuwalną przez długi czas warstwę. Z tego powodu rzeczywiście jest idealnym kandydatem na krem na noc, bo używanie go w ciągu dnia nie wchodzi zbytnio w grę, przynajmniej u mnie. Krem sprawdza się za to idealnie w połączeniu z rękawiczkami. Grubsza warstwa na noc, rękawiczki i rano dłonie są miękkie, nawilżone i pięknie pachnące. Czuć że skóra jest ukojona, wygładzona i przyjemna w dotyku, trochę jak po profesjonalnym zabiegu w SPA. W takim wydaniu jak najbardziej go polecam! 🙂 No i zapomniałabym – to chyba najwydajniejszy krem do rąk, jaki kiedykolwiek miałam. Będę go na pewno zużywać jeszcze przez dłuuuugi, długi czas 🙂

Zobacz również:
KALENDARZ ADWENTOWY RITUALS
RITUALS – RITUAL OF AYURVEDA I RITUAL OF KARMA

Dajcie znać, czy używałyście któregoś z tych produktów i czy znacie kosmetyki Rituals!

Pozdrawiam!

Don`t copy text!