
Hej 🙂
Jeszcze tydzień temu byłam w najpiękniejszym mieście, jakie udało mi się w życiu zobaczyć… Zawsze było ono moim marzeniem, jednak żyłam bez nadziei, że ono się spełni. Nie interesowałam się cenami lotów i przyznam szczerze, że zawsze miałam wrażenie, że na pewno jest bardzo drogo i na pewno mnie nie stać. Jednak gdy zaczęły się zbliżać ważne urodziny mojego faceta postanowiłam sprawdzić, ile taki wyjazd kosztuje i tu duże zaskoczenie, bo w promocji cena lotu w jedną stronę może wynieść tylko 79zł! 🙂 Oczywiście decyzja była szybka i bez najmniejszego zawahania – jedziemy! Postanowiłam mojemu S. zrobić niespodziankę, kupiłam bilety, opłaciłam hotel i dopiero po czasie uświadomiłam go, że tam się wybieramy. Przyznam szczerze, że sama nie pogardziłabym taką niespodzianką 😉
Od czego by tu zacząć? Chyba od tego, czego najbardziej się bałam – porozumiewanie się z Francuzami. Zawsze kojarzyli mi się oni z narodem, który kocha swój język i nie przejmuje się tym, czy turyści będą się w stanie z nimi porozumieć, w końcu to ich kraj i nie oni muszą się przystosowywać. Na szczęście z rozmowami nie było nigdzie problemu, chociaż przyznam, że wiele razy nie mogłam zrozumieć mocno kaleczonej angielszczyzny 😉 Wtedy wkraczał do akcji mój S., który w pracy ma dużą styczność z tak mówiącymi osobami 😉 Dzięki temu wyjazdowi udało mi się poćwiczyć angielski w praktyce, co jest dużym plusem.
Wybierając opcję tanich lotów dotarliśmy do lotniska Beauvais, z którego kursuje autokar do Paryża, przejazd wynosi ok. 1h i 15min. Pierwsze starcie z paryskim metrem było mocno stresujące, za dużo linii i ciężkie do zdobycia informacje u osób tam pracujących, bo interesująca nas stacja miała oczywiście nazwę, którą czyta się zupełnie inaczej niż się pisze (jak w sumie większość słów w ich języku 😉 ). Miałam „przyjemność” uczyć się francuskiego przez pół roku i bardzo się przez to męczyłam.
Paryż to duże miasto, mocno zabudowane, pełne pięknych, zabytkowych budowli, kamienic, pomników i wyszukanych ozdób. Chodząc po nim na każdego rogu zaskakuje nas jakaś interesująca budowla, stylowa kamienica, czy pomnik, w który widać, że autor włożył ogrom pracy. Można nacieszyć oczy przeróżnymi zabytkami. Chodzenia jest co nie miara, ja skończyłam z mocno obtartymi stopami, pod koniec już ledwo dawałam radę, ale nie poddałam się, bo chciałam przez ten jakby nie patrzeć krótki czas zobaczyć jak najwięcej! Miłą odskocznią od historycznej części Paryża jest udanie się do La Defense, czyli paryskiego Manhattanu. Jeżeli jesteście fankami nowoczesnych budynków musicie się tam koniecznie wybrać! Na mnie ta część Paryża zrobiła ogromne wrażenie, szczególnie, że była tak odmienna od reszty, no i co tu dużo mówić – rozbudowana, wysoka i przemyślana. Nie będę się rozpisywać o miejscach, które warto zobaczyć, bo ten wpis nie miałby końca! Kilka z wartych uwagi miejsc pokażę Wam za to na zdjęciach.
Przejdę za to do ciekawostek.
Pierwsze, co rzuca się w oczy po dotarciu do Paryża, to ilość osób ciemnoskórych. Mogę śmiało stwierdzić, że ok. 50% osób na ulicy była ciemnoskóra, czasami czułam się tam w mniejszości. Oczywiście nie jestem rasistką i nic do osób o odmiennej karnacji nie mam, ale była to duża odmiana w porównaniu z Naszym polskim społeczeństwem.
Miasto żyje również nocą, szczególnie na Polach Elizejskich, gdzie ruch uliczny o 23-ej jest taki jak u mnie po południu. Bardzo mi się to podobało, bo uwielbiam miasto nocą!
Ludzie w większości są chudzi, chyba coś musi być w tym piciu wina! Ja niestety nie lubię jego smaku, ale może warto się zmusić? 😀
Jeszcze nigdy nie widziała tak dużego sklepu z kosmetykami, jak Sephora na Polach Elizejskich! Ogromna, można oglądać i oglądać…
Wieża Eiffla przepięknie migocze w nocy. Pokaz odbywa się o pełnych godzinach i trwa 5 minut. Na prawdę świetny efekt!
Koło każdego zabytku spotykamy dosyć natrętnych handlarzy ulicznych, którzy oferują wieże Eiffla za 1euro. Część z nich rozpoznawała w nas Polaków i próbowała mówić po polsku, niektórzy mylili nas z Rosjanami 😉
Nigdy nie jadłam tak pysznych bagietek!
Gdyby nie brak liści na części drzew, byłaby tam już wiosna w pełni!
To tyle, co przychodzi mi w tej chwili na myśl. Na pewno znalazłoby się więcej rzeczy do opisania, ale nie będę przedłużać tego wpisu, bo mam również dużo zdjęć do pokazania. Zapraszam na fotorelację 🙂
Kto dotrwał do końca? 😀 Zdjęć mam duuuużo więcej, wybrałam tylko część z tych, które najchętniej bym Wam pokazała 🙂
Pozdrawiam 🙂