
Zdjęcia już dawno zrobione, opakowania wyrzucone, a ja nie mogłam zabrać się do wpisu, ale już nadrabiam. Tym razem zużyłam 17 pełnowymiarowych kosmetyków. Zapraszam na szybkie recenzje każdego z nich.
PROJEKT DENKO SIERPIEŃ 2026

Tisane – bardzo fajna pomadka ochronna, dobrze działała na usta i była wydajna. Wygodniejsza forma niż słoiczek. Ma jednak trochę gorszy skład, bo zawiera parafinę.
Kredka do brwi Lovely Brows Creator – lubię ją za kolor (chłodny blond bez rudości) i mega wydajność (jest gruba i starcza na wiele miesięcy). Mam już kolejne opakowanie.
Tusz Maybelline Sky High – mocno pogrubia rzęsy, ale lubi też sklejać. Dla mnie fajny, bo lubię efekt mocno podkreślonych rzęs.
Tusz Maybelline Colossal Big Shot – kolejny mocno pogrubiający i zwiększający objętość tusz. To już moje drugie zużyte opakowanie i pewnie jeszcze do niego wrócę.
Bourjois Showstopper – moje ostatnie odkrycie i zdecydowany ulubieniec. Pięknie unosi rzęsy i utrzymują się w tej pozycji przez cały dzień. Można nim delikatniej podkreślić rzęsy, albo nałożyć warstwę więcej dla mocnego podkreślenia. Wymaga małych poprawek inną szczoteczką, ale efekt końcowy jest świetny. Muszę kupić kolejne opakowanie.

Nivelazione Hair Booster – bardzo fajna wcierka, działa bardzo dobrze i ma wygodne opakowanie, tylko szkoda, że pojemność nie jest większa.
Hegron Hair Serum – myślałam, że na stałe zniknęło z Action, ale wróciło, tylko w brzydszym opakowaniu. Nadal to moje ulubione serum na końcówki w super cenie.
Olejek do włosów Isana – to chyba najcięższa i najbardziej dociążająca wersja Isany, a dla mnie była czasami za lekka i wolę zdecydowanie serum Hegron.
Odżywka Hair Euphoria – kupiona przypadkowo na wyprzedaży w Lidlu za coś ok. 1zł. Myślałam, że będzie słaba, a sprawdziła się bardzo fajnie i żałuję, że nie było więcej opakowań.

Biotaniqe PDRN – bardzo fajna seria do pielęgnacji. Krem jest super – treściwy, ochronny, regeneruje skórę. Serum jest lżejsze, nawilża i poprawia napięcie skóry. Bardzo dobrze działają na skórę. Oba produkty mają też świetne opakowania, fajne na prezent.

Mydła Dove – gamechanger w podróżach samolotem z bagażem podręcznym. Zastąpiło mi żel pod prysznic, żel do twarzy i produkt do demakijażu. Nie miałam psychy, żeby przetestować je do mycia włosów, ale muszę w końcu wypróbować, bo każdy kolejny kosmetyk mniej w podręcznym zawsze na plus. Samo mydło Dove nie jest typowym mydłem, czyli typowym wysuszaczem i nie zawiera takich samych substancji myjących. To tzw. syndet. Dobrze czyści, ale jest też łagodne dla skóry (zawiera 1/4 substancji nawilżających).
Żel Isana – nie dla mnie, wysusza mi skórę. Zużyłam zmieszany z łagodnym żelem.

Perfumy Bies The Scene – kiedyś lubiłam, teraz zapach mnie męczył, więc cieszę się, że w końcu udało się zużyć.
Krem Eveline PDRN Collagen – taki podstawowy krem bez szału. Zużyłam do dekoltu.
Suflet do ciała Yumi – ładny bananowy zapach i naprawdę dobre nawilżenie i zmiękczenie skóry. Był lekki, ale działał fajnie.
To już cały projekt denko sierpień 2026. Znasz któryś z tych produktów?
Zobacz również te wpisy:


