• Hity MOKOSH • krem malina i balsam brązujący

Choć w mojej pielęgnacji można znaleźć różne produkty, to dalej moje serce bije mocniej do dobrych składów pełnych naturalnych składników aktywnych. Kiedyś to właśnie na nich opierała się cała moja pielęgnacja, lubiłam również sama tworzyć kosmetyki. Teraz bardziej skłaniam się ku efektom niż samemu składowi, a najlepszym tego połączeniem jest znalezienie naturalnych kosmetyków, które działają idealnie na moją skórę. W ostatnim czasie udało mi się to dzięki firmie Mokosh i dzisiaj przedstawię Wam dwa hity marki – balsam brązujący i krem malina.

Mokosh krem malina, balsam brązujący, serum figa | Naturalne opalanie

KOSMETYKI MOKOSH

Mokosh to producent kosmetyków naturalnych z niemałym sukcesem. Myślę, że jest dobrze znany na rynku, ale jeżeli jeszcze go nie znacie, to zaraz Wam go przybliżę. Kosmetyki Mokosh to produkty stworzone z naturalnych składników, w których priorytetem jest jakość surowców i gotowych produktów. Kosmetyki nie zawierają szkodliwych substancji, SLS, PEG i pochodnych ropy naftowej. Nie są również testowane na zwierzętach, a ich opakowania można poddać recyklingowi. Nazwa firmy pochodzi od starosłowiańskiej boginii Mokosz, która dbała m.in. o plony.

Na koniec mała ciekawostka. Kosmetyki naturalne Mokosh znajdziecie pod tą nazwą tylko w Polsce, Rosji, Ukrainie, Czechach i na Słowacji. W innych państwach produkty te sprzedawane są pod marką Danu Cosmetics.

Mokosh krem malina opinie

MOKOSH KREM MALINA

Regenerujący krem anti-pollution

Krem malina Mokosh to naturalny krem do twarzy, który ma za zadanie ochronę skóry przed czynnikami zewnętrznymi i jej kompleksową pielęgnację. Krem pielęgnuje, regeneruje i chroni skórę twarzy, szyi i dekoltu. Regularnie stosowany zapobiega negatywnemu wpływowi czynników zewnętrznych i zanieczyszczeń, poprawia nawilżenie i wygładzenie skóry, łagodzi stany zapalne, spowalnia procesy starzenia, redukuje drobne zmarszczki oraz stymuluje odnowę skóry.

Składniki aktywne kremu: olej z pestek malin, soki owocowe z jabłek i brzoskwiń, ekstrakt z korzenia żeń-szenia, kwas hialuronowy, olej arganowy, olej z wiesiołka, ekstrakty z nasion zbóż (pszenicy i jęczmienia), olej z korzenia marchwi.

Cena: 149zł
Pojemność: 60ml
Należy go zużyć w ciągu 3 miesięcy od otwarcia

SKŁAD MOKOSH KREM MALINA: Aqua, Coco-Caprylate/Caprate, Glyceryl Stearate, Argania Spinosa Kernel Oil, Cetearyl alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Cetearyl Olivate, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil, Sorbitan Olivate, Propanediol, Sodium Hyaluronate, Pyrus Malus (Apple) Juice, Prunus Persica (Peach) Juice, Triticum Vulgare (Wheat) Seed Extract, Hordeum Vulgare Seed Extract, Panax Ginseng Root Extract, Daucus Carota Sativa Root Oil, Squalane, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Glucosyl Ceramide, Glycerin, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Cellulose, Glyceryl Caprylate, Glyceryl Undecylenate, Parfum, Dehydroacetic Acid, Pentylene Glycol, Benzyl Alcohol

Mokosh krem do twarzy malina opinie

Mokosh krem malina – właściwości

Krem malina Mokosh w opakowaniu wygląda na bardzo gęsty produkt, ale przy rozsmarowywaniu nabiera lekkości, dzięki czemu bardzo łatwo i szybko rozprowadza się na skórze. Mimo tej lekkości czuć pod palcem, że mamy do czynienia z produktem o bogatym składzie.

Zapach to czysta poezja. Krem pachnie intensywnie maliną, taką naprawdę naturalną ♥ Ostatnio często spotykam się z opiniami o rzekomym naturalnym zapachu niektórych kosmetyków, a później okazuje się, że z naturalnością nie mają one wiele wspólnego. Tutaj jest super ♥

Mokosh krem malina opinie, blog

Działanie regenerującego kremu Mokosh

Po rozsmarowaniu krem malina Mokosh błyskawicznie wchłania się w skórę, zostawiając piękny efekt naturalnej, zdrowej skóry i bardzo delikatny glow. Nie umiem opisać dokładnie tego efektu, ale wielokrotnie widziałam go na zdjęciach i zazdrościłam dziewczynom, że ich skóra wygląda tak zdrowo i pięknie. Chyba jeszcze nigdy po żadnym kremie nie udało mi się uzyskać takiego efektu, szczególnie że jestem posiadaczką cery tłustej i najczęściej widuję na niej nienaturalny i przesadny błysk, a kremy skierowane do mojej cery serwowały mi niezdrowy mat i przesuszenie. Krem malina Mokosh zapewnił mi to, czego szukałam od lat.

Oprócz zdrowego wyglądu skóry krem zapewnia również jej dobre nawilżenie i wygładzenie oraz świetnie radzi sobie z podrażnieniami. Czasami po myciu mam zaróżowione policzki, a po chwili od nałożeniu kremu wszystko jest złagodzone i wyciszone. No i najważniejsze dla mnie, gdy używam tego kremu, nie budzę się rano z przetłuszczoną skórą.

Regenerujący krem Mokosh sprawdza się w pielęgnacji wieczornej, ale używałam go też kilka razy pod makijaż czy zwyczajnie na dzień i w tej roli również wypadł świetnie. Nie wiem, jak sprawdzi się u innych, ale polecam go osobom z podobną cerą do mojej.

Mokosh balsam brązujący

MOKOSH BALSAM BRĄZUJĄCY DO CIAŁA I TWARZY

Naturalny balsam brązujący Mokosh to odżywczy i nawilżający produkt, który nadaje skórze efekt naturalnej opalenizny. Bogaty skład dba o skórę, zapobiega jej przesuszeniu i łagodzi podrażnienia. W balsamie zastosowano innowacyjny składnik z ekstraktu niepokalanka pospolitego, który stymuluje naturalną produkcję melatoniny w melanocytach, dzięki czemu skóra brązowieje w taki sam sposób jak podczas opalania na słońcu. Balsam ma śliczny zapach pomarańczy z cynamonem i nadaje się do stosowania na ciało i twarz. Producent zapewnia również, że można stosować balsam brązujący Mokosh w ciąży.

Składniki aktywne balsamu brązującego Mokosh: olej z marchewki, olej z baobabu, olej ze słonecznika, ekstrakt z aloesu, ekstrakt z niepokalanka pospolitego, macerat z kwiatu pomarańczy, wosk z borówki, witamina E.

Cena: 79zł
Pojemność: 180ml
Należy go zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia

SKŁAD BALSAM BRĄZUJĄCY MOKOSH: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Decyl Cocoate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Cetearyl Alcohol, Dihydroxyacetone, Sorbitol, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Rhus Verniciflua Peel Cera, Trehalose, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Adansonia Digitata (Baobab) Seed Oil, Cetearyl Glucoside, Benzyl Alcohol, Vitex Agnus Castus (Chasteberry) Extract, Acetyl Tyrosine, Stearic Acid, Daucus Carota Sativa (Carrot Tissue) Oil, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Extract, Xanthan Gum, Tocopherol, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Dehydroacetic Acid, Parfum, Benzyl Alcohol, Cinnamal, Citral, Citronellol, Eugenol, Geraniol, Limonene, Linalol.

Mokosh balsam brązujący opinie

Balsamy brązujące – moje obawy

Nie będę ukrywać, że mam obawy przed stosowaniem produktów brązujących do ciała. Obawiam się plam, brzydkiego koloru i specyficznego zapachu. Wiem, że wiele osób często go nie czuje i w opiniach wielu preparatów można przeczytać, że nie śmierdzi, ale mój nos jednak wyczuwał te nieprzyjemne nuty. Efekt brązujący był też często za mocny lub zbyt pomarańczowy. Czekolada królowała u mnie w czasach nastoletnich, teraz preferuję subtelny i naturalny efekt skóry muśniętej słońcem.

Z jakiś rok temu, może więcej, usłyszałam o naturalnym balsamie brązującym Mokosh. Zainteresował mnie już po pierwszych opiniach, w których ciągle powtarzano, że daje ładny, naturalny efekt, ma dobry skład i nie śmierdzi jak typowy samoopalacz. Mimo wszystko podchodziłam do niego z dystansem i przyglądałam mu się bacznie z daleka. Chyba nigdy nie spotkałam się ze złą recenzją tego produktu, zdobył też kilka nagród, dlatego uznałam, że najwyższa pora go wypróbować i dodać sobie trochę koloru.

Moim głównym celem stosowania balsamu brązującego Mokosh była twarz. Nie opalam jej od wielu lat przez co kontrastuje z resztą ciała. Mi osobiście nie przeszkadza to jakoś szczególnie, ale wiem, że gdy jestem bez makijażu i widać mój dekolt, to wygląda to dosyć specyficznie. Mimo tego małego dyskomfortu bardzo polecam Wam nieopalanie twarzy i odpowiednią pielęgnację skóry. To naprawdę działa! Pomimo upływu lat widzę, że moja twarz się nie zmienia i to dla mnie najlepsza zapłata za lata tych delikatnych “poświęceń”. A kontrast zawsze można wyrównać podkładem lub produktem brązującym.

Mokosh balsam brązujący blog, opinie, efekty

Jak używać balsam brązujący Mokosh?

Używanie balsamu brązującego Mokosh jest banalnie proste i nie wymaga jakiś specjalnych przygotowań. Warto jedynie zadbać o to, żeby skóra była gładka i nie występowały suche partie w miejscu gdzie chcemy dodać sobie koloru. Warto więc przed nałożeniem wykonać peeling, jeżeli skóra tego wymaga.

Gdy skóra jest odpowiednio przygotowana i czysta, nakładamy niewielką ilość balsamu brązującego Mohosh i gotowe! Balsam świetnie rozprowadza się na skórze i szybko wchłania. Stosowanie go na twarz to dosłownie sekunda. Nogi również bardzo szybko da się ogarnąć. Po nałożeniu należy umyć dłonie.

EFEKTY po balsamie brązującym Mokosh

Balsam nakładam zawsze wieczorem i rano są już pełne efekty. Na mojej twarzy widać je już po pierwszym użyciu, bo tak jak wspominałam, nie opalam jej i jest bardzo jasna. Po użyciu balsamu zyskuje bardzo ładny efekt naturalnej opalenizny, jakbym spędziła dzień na lekkim słońcu. Dwie/trzy aplikacje pod rząd to u mnie optymalna ilość i idealne wyrównanie kolorytu z resztą ciała. Co ważne balsam w ogóle nie robi smug (często używam go bez robienia peelingu) i myślę, że musiałabym się wysilić, aby uzyskać nierównomierny efekt opalenizny.

Kolor utrzymuje się na skórze kilka dni, więc rytuałem stało się to, że co kilka dni zamiast kremu na noc używam balsam brązujący Mokosh. Stosowałam go też na nogi i tam również kolor wyszedł bardzo ładny i naturalny. Pięknie podbił naturalną opaleniznę.

Moja opinia o balsamie brązującym Mokosh

Balsam brązujący Mokosh to idealny produkt dla osób z jasną skórą, które chcą w naturalny sposób nabrać koloru. Daje on naturalny efekt opalenizny, który można stopniować. Kolor wychodzi bardzo ładny i ciężko domyśleć się, że jest on uzyskany balsamem, bo wygląda jak naturalny koloryt skóry. Ja osobiście jestem zachwycona efektem i samym produktem. Cieszę się również, że znalazłam kosmetyk, który mogę stosować bez obaw o plamy czy brzydki kolor. No i co najważniejsze, w końcu moja twarz nie odróżnia się od reszty ciała!

Balsam brązujący Mokosh nie brudzi ubrań ani pościeli, ma ładny zapach, jest banalny w aplikacji, nie szkodzi mojej twarzy i nawilża skórę. To chyba najlepsze podsumowanie tego produktu, który na pewno zostanie ze mną na dłużej!

Mokosh serum figa

MOKOSH SERUM FIGA

Oprócz wspominanych kosmetyków, posiadam jeszcze serum wygładzające Mokosh. Serum musi jednak poczekać na swoją kolej, bo aktualnie posiadam pełną pielęgnację twarzy. Z opisu zapowiada się jednak bardzo ciekawie, bo ma za zadanie silnie nawilżać i regenerować skórę, łagodzić podrażniania i poprawiać strukturę płaszcza hydrolipidowego, a to tylko część jego właściwości. Za jakiś czas zapewne dam Wam znać, jak się spisuje. Jestem również bardzo ciekawa jego zapachu, więc jak ktoś z Was go używał, niech koniecznie da znać w komentarzu, czego mam się spodziewać!

Pozdrawiam!