ULUBIEŃCY GRUDZIEŃ 2018 | ARMANI, LUMENE, GARNIER

Tak, tak, dobrze widzicie. To ulubieńcy grudnia pod koniec stycznia! Na szczęście zapisuję sobie produkty, które mają znaleźć się w zestawieniu, dlatego nie mam problemu z zapamiętaniem, jakie kosmetyki zachwyciły mnie w danym miesiącu. W grudniu był to bardzo fajny tusz do rzęs, krem do włosów (tak, krem!) i krem do twarzy (w końcu znalazłam krem na dzień, z którym moja cera w pełni się polubiła!). Zapraszam!

ULUBIEŃCY GRUDZIEŃ 2018

TUSZ GIORGIO ARMANI EYES TO KILL opinie

 

TUSZ GIORGIO ARMANI EYES TO KILL

Co jakiś czas dostaję miniatury droższych tuszów do rzęs do zakupów w Douglasie lub Sephorze. Miałam już ich kilka i muszę przyznać, że tusze z wyższej półki często nie zachwycają efektem. Hitem jest dla mnie tusz YSL, który dosłownie nie robi nic, tylko nadaje kolor rzęsom. Miał już naprawdę dużo czasu na podeschnięcie i zgęstnienie, ale nic z tego, ciągle jest mega delikatny. Ta i inne przygody nie napawają mnie optymizmem przy otwieraniu kolejnej miniatury. Z tuszem Armani Eyes To Kill było jednak inaczej! Wiadomo, potrzebował chwili, aby podeschnąć, ale była to dosłownie chwilka. Szybko zaczął pięknie podkreślać, wydłużać i mocno pogrubiać rzęsy. Przy dwóch warstwach mogę wyczarować piękny efekt nawet na moich lichych z natury rzęsach ♥ Nie jest bez wad, bo pod koniec dnia potrafi odbić się na dolnej powiece, ale za ten piękny efekt mu to wybaczam. W sumie to pierwszy, drogi tusz nad którego zakupem poważnie rozmyślam. Myślę, że jak trafię na jakąś fajną promocję, to będzie mój ♥

TUSZ GIORGIO ARMANI EYES TO KILL szczoteczka, opinie

 

Szczoteczka jest klasyczna i łatwo się nią maluje. Kolor to ładna, głęboka czerń. Jeżeli miałyście pełnowymiarowe opakowanie tuszu Armani Eyes To Kill, to dajcie koniecznie znać, jak spisuje się na dłuższą metę i czy nie wysycha zbyt szybko w opakowaniu!

GARNIER FRUCTIS KREM BEZ SPŁUKIWANIA ALOE AIR-DRY CREAM

 

KREM BEZ SPŁUKIWANIA ALOE AIR-DRY CREAM GARNIER FRUCTIS

Kolejnym produktem, który zdecydowanie należy do grona ulubieńców, jest krem bez spłukiwania Garnier Fructis Aleo Air-Dry Cream. Opisywałam go już na blogu razem z resztą produktów z tej serii, pokazywałam również jego konsystencję i skład, więc teraz skupię się tylko na działaniu. Teoretycznie producent zaleca używanie go na włosy po umyciu i pozostawienie ich do wyschnięcia. Ma on za zadanie wygładzić je i wystylizować bez użycia suszarki. W takim wydaniu nigdy go nie próbowałam, bo moje włosy same schną kilka godzin. Używam go za to na dwa sposoby. Jako typową odżywkę bez spłukiwaniu po myciu oraz jako środek dyscyplinujący na suche włosy. W obu przypadkach spisuje się rewelacyjnie. Nawilża, wygładza, nabłyszcza i ujarzmia puch i suche końcówki. Uwielbiam również to, że nie jestem w stanie z nim przesadzić. Nakładam często naprawdę duże ilości, a nigdy nie obciążył moich włosów. Jest też bardzo wydajny. Używam go regularnie przez prawie 3 miesiące, a zużyłam dopiero 1/3 opakowania.

LUMENE VALO LIGHT GLOW REVEAL - KREM Z WITAMINĄ C - opinie

 

LUMENE VALO LIGHT GLOW REVEAL – KREM Z WITAMINĄ C

Na koniec zostawiłam krem do twarzy Lumene Valo Light Glow Reveal. Krem należy do serii Lumene z witaminą C, z której mam już swojego ulubieńca. Jest nim krem na noc Overnight Bright. Zużyłam kilka opakowań i w sumie nie szukam już innego kremu na noc, bo ten jest idealny. Długo szukałam też dobrego kremu na dzień, który będzie w pełni odpowiadał mojej skórze. W końcu coś mnie tknęło, żeby sprawdzić jakiś krem na dzień Lumene z tej samej serii, co mój ulubieniec. Postawiłam na krem Glow Reveal i jestem z niego bardzo zadowolona ♥ Krem ma lżejszą konsystencję niż wersja na noc, pięknie pachnie, szybko się wchłania, pozostawia skórę miękką, nawilżoną i rzeczywiście dodaje jej blasku. Myślę, że latem może się sprawdzić u mnie również jako krem na noc. Kończę już opakowanie i na pewno kupię kolejne!

Zobacz również: PODKŁAD LUMENE MATTE FOUNDATION
Zobacz również: PEELING LUMENE PUHDAS PURITY

Znacie któregoś z moich ulubieńców? Wpadło Wam coś w oko?

Pozdrawiam!