ZAKUPOWO – ROSYJSKIE KOSMETYKI I NIE TYLKO

Hej 🙂

Bardzo długo mnie tu nie było, ale niestety przeprowadzka, remont i uczelnia pochłaniały mi prawie cały dnie, czas pędził jak oszalały i z niektórych rzeczy musiałam zrezygnować. Brak normalnego neta również nie był moim sprzymierzeńcem. Przyznam szczerze, że na zakupy kosmetyczne nie miałam zbytnio ochoty i chęci, ale pod koniec miesiąca odbiłam sobie ten nieplanowany “odwyk” i wzbogaciłam się o trochę rzeczy. Spora część to uzupełnienie braków, niektóre kupiłam z czystej ciekawości, może akurat odryję jakiś nowy hit 😀

W sklepie internetowym Kokardi skusiłam się na sporo rosyjskich produktów, z których prawie wszystkie są dla mnie nowością. Jedynym produktem, który znam i wręcz ubóstwiam jest maska drożdżowa <3 Nic nie robi tak dobrze moim włosom jak ona, do tego nie jest droga i wydaje mi się, że zmieniła się na plus konsystencja, bo nie jest już przesadnie wodnista i przelewająca się przez palce. Poza tym z włosowych produktów nabyłam szampon i odżywkę na cedrowym propolisie, odżywkę na łopianowym propolisie i szampon nawilżający Love2mix, który zapowiada się być kandydatem na ulubieńca 😉 Do twarzy wybrałam krem, maseczkę i serum. 







Wypad do Rossmann to typowe uzupełnienie braków. Uniwersalny żel do mycia Babydream wpadł do koszyka, ponieważ moja skóra bardzo źle zareagowała na zmianę wody i odwdzięczyła mi się suchością, dyskomfortem i ciągłym łuszczeniem się, krem nawilżający nie dawał sobie z tym rady. Na szczęście żel spisał się bardzo dobrze, szczególnie do mycia twarzy – niesamowitym plusem jest fakt, że mimo swojej łagodności bezkompromisowo radzi sobie ze zmywaniem makijażu. Na pewno zostanie ze mną na dłużej.

Ostatnio w kwestii nawilżania dłoni króluje u mnie firma Evree. Zużyłam już dwa opakowania wersji regenerującej, teraz zakupiłam odżywczo-ochronną, z której jestem również bardzo zadowolona. Kremy mają fajne składy, a po nałożeniu na dłonie czuć prawdziwą ulgę 🙂

Kupiłam również pomadkę ochronną NoniCare, z której jestem bardzo zadowolona oraz ulubiony krem do ciała Isana.

Na koniec zostawiłam zamówienie z Allegro. Woda różana Dabur to pewniak, olej kokosowy również, chociaż firmy KTC nigdy nie miałam. Przetestowałam już żel do usuwania skórek Sally Hansen ( świetnie i błyskawicznie je zmiękcza) i jedwab w płynie Green Pharmacy i pierwsze wrażenia bardzo pozytywne. Jestem bardzo ciekawa, czy wysuszacz NYC spełni swoje zadanie, ale o tym przekonam się już jutro 😀 Jedyny produkt, z którego nie jestem zadowolona to balsam aloesowy Green Pharmacy, ale błąd jest mój, bo nie sprawdziłam przed zakupem składu w internecie – aloes jest przy samym końcu.

Na razie czuję się zaspokojona zakupowo… no może jakiś nowy lakier by się przydał 😀

Pozdrawiam 🙂

Tags:
Don`t copy text!